Co dalej z Blogiem ?

Cytat

Dawno nie pisałam wpisów na mojego bloga.Ale chce odpowiedzieć na pytania które mi zadawaliście i zadajecie…. ;-)
1-Co się stało z blogiem i  dlaczego nie dodaje nowych wpisów ? 2-Czy zamierzam usunąć bloga ? 3-Czy dalej będą pojawiały się wpisy ?
Tak miałam dłuższą a nawet bardzo długą przerwę w prowadzeniu mojego bloga. Nie zamierzam usuwać bloga. Mam nadzieje że jak zawsze będziecie ze mną i pozostawicie po sobie ślad w księdze gości czy w komentarzach. Jestem dla was a wy ze mną kochani….!!  :lol: – iskierkaPp

Fatalne samopoczucie i ogromny szok….

Cytat

Jest 15 sierpnia godz:15:00 :oops: A ja leże w łóżku praktycznie nie wyszłam dziś ze sypialni nic jeszcze nie jadłam nawet nie mam apetytu wypiłam tylko dwie kawy,okno w sypialni mam otwarte i słyszę jak biją dzwony Kościelne ludzie idą do kościoła.A  ja tak bardzo tęsknie za swoim kościołem więc leże cały dzień w łóżku mam dziś ogromnego doła na sercu,dzieci są na wakacjach więc mogę poleniuchować i zastanowić się nad wszystkim cało kształtem swojego życia,Pamiętam zawsze pisanie na blogu sprawiało mi ogromną ulgę na DUSZY gdy mogłam wszystko z siebie wyrzucić i przelać na mały ekran laptopa,ktoś by powiedział po co na blogach ludzie wyrzucają z siebie swoje życie,błędy życiowe,obawy czy nawet problemy? kto to czyta wogóle kogo to obchodzi? Ale nie chodzi o to aby mieć dużo czytelników,czy nawet żeby ktoś przeczytał,ja prowadzę bloga tylko i wyłącznie dla siebie i swojego osobistego użytku traktuje to jak pamiętnik,Jeśli ktoś pozostawi komentarz i miłe słowo zawsze to cieszy może ktoś wyciągnie jakieś wnioski pozytywne dla siebie…!!! Tak dziś przeglądam zdjęcia i doszło do mnie jak te życie ucieka ile już człowiek w życiu przeszedł tych dobrych a także tych złych chwil,dzieci już coraz starsze chodzą swoimi życiowymi ścieżkami,zawsze mi ich brakuje od roku jak mieszkam na nowym mieszkaniu sama z dziećmi to nie lubię jak wychodzą z domu bo jestem wtedy taka samotna dom pustoszeje i robi się taki cichy bez werwy do życia.A jeszcze rok temu sama ich prosiłam aby na podwórko poszli aby móc trochę odpocząć psychicznie i fizycznie.Jak to wszystko się zmienia w życiu niby taka drobnostka ale jednak jest..Przeglądając stare zdjęcia doszło też do mnie ile ludzi już odeszło czy z tego świata czy nawet pod względem kontaktu z nimi,jednych wspominam ciepło i z uśmiechem na twarzy,drugich patrząc na nich i dochodzę do wniosku że nawet jak nie miałam z nimi dobrych relacji w życiu to i tak muszę ich wspominać bo nawet oni czegoś mnie nauczyli aby być lepszym człowiekiem.Jedno zdjęcie zwróciło na mnie szczególną uwagę,jestem tam z moją dobrą znajomą z przed około 10 lat Anitą i tak pomyślałam sobie co u niej słychać więc postanowiłam poszukać w kartonach i  przejrzeć stary notes z telefonami i zadzwonić do niej po przeszło 10 latach zawsze jest nadzieja że numer telefonu pozostaje bez zmian… Pomyślałam sobie że było by miło się spotkać na kawusi i powspominać stare dobre czasy.Wybierając numer telefonu słyszałam piosenkę w słuchawce ulotne chwile jak motyle….!! więc  już się cieszyłam że numer jest aktywny bo nawet piosenka się nie zmieniła,zawsze Anita ją miała jak się dzwoniło do niej..Lecz nikt nie odbierał po czterech próbach dzwonienia postanowiłam dać sobie spokój pomyślałam oddzwoni…. i oddzwoniła może około godziny pózniej.Ale w słuchawce usłyszałam głos jej mamy więc z uśmiechem się przywitałam gdy rozmowa się rozkręcała zapytałam o Anitę kiedy będzie dostępna w domu bo na kawusie wpadam  i czy dalej pracuje na dwa etaty itp…zapadła cisza i nagle usłyszałam ogromny szloch i płacz w telefonie,nie wiedząc i nie mając pojęcia zapytałam Pani Małgosiu co się stało po paru minutach dowiedziałam się że Anita miała tydzień temu ciężki wypadek na skuterze,gdy wracała z pracy na skrzyżowaniu uderzył do niej pędzący 120km samochód,teren zabudowany ograniczenie 50km/na godz.Leży w szpitalu w śpiączce,głową uderzyła o chodnik czaszka otwierana z powodu robiącego się krwiaka,lekarze dają tylko 20% szans na przeżycie ze 100%,jeśli się obudzi to nie wiadomo czy nie pozostanie rośliną bo mózg może być uszkodzony..Był to dla mnie szok ogromny szok chciałam zadzwonić tylko po latach do koleżanki i umówić się na kawę a tu takie dramatyczne i szokujące wieści… Jest jeden wniosek w życiu bez wiary modlitwy nie da się żyć nawet o swoich znajomych starych dawno zapomnianych kiedy się dowiemy o takich wieściach szokujących o czym każdy z nas pomyśli? o modlitwie i o tym że trzeba wierzyć że będzie dobrze że trzeba się modlić i ufać że dziewczyna z tego wyjdzie,ja w to wierzę ale wszystko w rękach Boga…..Choć przestałam chodzić do kościoła ale wiary nigdy nie oddałam nie straciłam,choć nie raz się zachwiałam w życiu ale modlitwa i wiara zawsze mi towarzyszą… Dla tego nie warto nigdy odwracać się od Boga bo nigdy nie wiemy kiedy go będziemy potrzebować,mówią że jak trwoga to do Boga.Ja nigdy dzięki Bogu i wspaniałemu KSIĘDZU tak do życia nie podchodziłam i nie podchodzę.Dla tego mimo iż rodzina traci nadzieję i wiarę obwiniają Boga że nie sprawiedliwy dlaczego ona właśnie Anita a nie kto inny itp….To ja ufam że nic w życiu nie dzieje się bez powodu czasem musimy doznać wstrząsu aby nie zachwiać swojej wiary bo nie wiemy kiedy BÓG wystawi nas na próbę….Wracaj kochana do zdrowia będzie dobrze wypijemy jeszcze nie jedną kawusię,Modle się za ciebie ufam oraz wierzę że będzie dobrze musi być-iskierkaPp

Mineło dużo czasu odkąd z wami rozmawiałam…!!!!

Cytat

Jak to życie ucieka-dziękuje wspaniałemu K.S za te wszystkie lata…!!!!
https://youtu.be/PuqUfvVTYBU
  :cry:  Witajcie kochani po długiej mojej nie obecności.Ale dużo się u mnie działo,sama nie wiem od czego mam zacząć żeby podzielić się z wami zmianami w moim życiu.11 lipca 2015 roku zmieniłam adres i miejsce zamieszkania zaczynałam wszystko od zera sama z dziećmi nowa miejscowość nowy dom,nowi ludzie itp… Choć zaznałam dużej chwiejności emocjonalnej oraz sumiennej i duchowej,był okres kiedy traciłam wiarę i nadzieje w dziś oraz jutro,Zostawiłam gdzieś wiarę i Boga na drugim planie choć mieszkam już rok w nowym miejscu i mam do kościoła zaledwie 5 minut drogi do dziś się nie wybrałam nie odwiedziłam kościoła,choć w sercu tęsknie za kościołem to nie umie przekroczyć progu kościoła,ktoś zapyta czemu? tęsknie za moim Kościołem w starej miejscowości w którym dorastałam i gdzie poznawałam Boga,Tęsknie też za Kapłanem wyjątkowym zresztą i bardzo dobrym szczerym który zawsze miał dobre słowo dla uciśnionych na duszy,zawsze wiedział jak podejść do człowieka jego dłoń zawsze wyciągnięta aby pomagać innym był wyjątkowym Kapłanem jednym i jedynym w swoim rodzaju,był moim spowiednikiem przed którym umiałam się otworzyć któremu ufałam jak nikomu innemu-co w dzisiejszych czasach jest rzadkie aby spotkać takiego KS…Pisze że był bo w sierpniu 2016 roku odchodzi na emeryturę.Wioska i Kościół już nie będzie taki sam dla mnie będzie bardzo ciężko już nie spotkać nie porozmawiać z tak cudownym Ks…Wiem jakie mam podejście do takich spraw dla tego nie umie iść do innego kościoła mimo iż bardzo wierze w Boga.Ktoś by zapytał co za różnica jaki Kościół jaki Ks? odpowiadam więc-dla mnie ogromna bo mało kiedy i mało który ks umie przemówić do ludzkiego sumienia,mało który ks jest szczery otwarty i nie pazerny na tace,mało który ks jest dzisiaj ks z powołania,a mój ks piszę mój bo drugiego takiego już nie spotkam na swojej drodze życia,był jest i pozostanie dla mnie ks z powołania oddanym temu co robił jako cudowny i nie zastąpiony kapłan… Na tym zakończę bo mogłabym w nie skończono pisać na temat cudownego ks,dziękuje że był że choć przez ten okres mogłam poczuć i poznać jak to jest być szczęśliwą parafianką zawsze podbudowaną na duchu i sumieniu,dziękuje mu za jego dobre i oddane serce że swoją drogę pasterza przeszedł z powołania,dziękuje choć będzie mi ciężko żyć bez swojego spowiednika któremu ufałam bez granic może już nigdy nie zaufam nikomu tak mocno a bez zaufania nie ma wiary,spowiedzi i kościoła…. dziękuje Ks.-K.N.-że był że się pojawił i że w sercu pozostanie niech Bóg cię ma w opiece -iskierkaPp…. :cry:

Pażdziernik miesiącem-RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO- To skarb który trzeba odkryć..!!!

Cytat

 

Różaniec jest jedną z najbardziej popularnych modlitw na świecie.      Maryja poleciła propagować w swym imieniu różaniec i zakładać bractwa różańcowe. Przekazała nam również 15 obietnic dla tych, którzy będą odmawiać różaniec:

  1. Ktokolwiek będzie mi służył przez odmawianie różańca świętego, otrzyma wyjątkowe łaski.
  2. Obiecuję moją specjalną obronę i największe łaski wszystkim tym, którzy będą odmawiać różaniec.
  3. Różaniec stanie się bronią przeciw piekłu, zniszczy, pomniejszy grzechy, zwycięży heretyków.
  4. Spowoduje on, że cnoty i dobre dzieła zakwitną; otrzyma on od Boga obfite przebaczenie dla dusz; odciągnie serca ludu od umiłowania świata i jego marności; podniesie je do pożądania rzeczy wiecznych.
  5. Dusza, która poleci mi się przez odmawianie różańca, nie zginie.
  6. Ktokolwiek będzie odmawiał różaniec i odda się rozmyślaniu nad jego świętymi tajemnicami, nigdy nie będzie pokonany przez niepowodzenia. Bóg nie będzie karał w swojej sprawiedliwości, nie zginie śmiercią niespodziewaną, jeżeli będzie sprawiedliwym, wytrwałym w łasce Bożej i będzie godnym życia wiecznego.
  7. Ktokolwiek będzie miał prawdziwe nabożeństwo do różańca – nie umrze bez sakramentów Kościoła.
  8. Wierni w odmawianiu różańca będą mieli w życiu i przy śmierci światło Boże i pełnię Jego łaski.
  9. Uwolnię z czyśćca tych, którzy mieli nabożeństwo do różańca świętego.
  10. Wierne dzieci różańca zasłużą na wysoki stopień chwały w niebie.
  11. Otrzymacie wszystko, o co prosicie przez odmawianie różańca.
  12. Wszystkich, którzy rozpowszechniają różaniec, będę wspomagała w ich potrzebach.
  13. Otrzymałam od mojego Boskiego Syna obietnicę, że wszyscy obrońcy różańca będą mieli za wstawienników cały Dwór Niebieski w czasie życia i w godzinę śmierci.
  14. Wszyscy, którzy odmawiają różaniec, są moimi synami i braćmi mojego Jedynego Syna Jezusa Chrystusa.
  15. Nabożeństwo do mojego różańca jest wielkim znakiem przeznaczenia do nieba. :-)                                                                   Różaniec to cierpliwa modlitwa dla tego miejmy cierpliwość w czystości swego serca odmawiajmy go ufając że nasze poświęcenie i oddanie się małym paciorkom zbliżą nas do  jeszcze większej miłości jedności i zaufaniu w łaski które codziennie dostajemy od Boga i Matki Bożej,nasze życie może stać się jeszcze bardziej piękniejsze i wartościowe-tego życzę wam i sobie z głębi czystości naszych serc-iskierka PpRóżaniec

Walka jak ją Wygrać..!!!

Cytat

Czym jest dla nas słowo walka? co oznacza dla nas zło,a co dobro,ilu z nas myśli o tym aby dążyć ku dobru,a tkwi na pograniczu zła,bojąc się przejść przez granicę tych dwóch światów jakim dzielą się wiara w BOGA i pogarda Boga.Czy nie jest tak że zapieramy się jak bardzo wierzymy w Boga,chodzimy do kościoła co niedzielę a może nawet nie jedni z nas częściej,a w trudach dnia codziennego wbijamy nóż komuś w plecy czemu w tedy nie myślimy o Bogu,czemu wiara w Boga jest tak trudną sprawą walką i drogą do pokonania,Bóg nas wszystkich kocha a my go traktujemy jak powietrze,to że go nie widzimy nie oznacza że go nie ma,zapieramy się że wierzymy w Boga,ale kiedy w jakich sytuacjach?wtedy jak spotka nas coś złego?gdy czegoś się boimy w pracy w szkole przed egzaminem?modlimy się w tedy Boże pomóż nie opuszczaj mnie,a ilu z nas opuściło już Boga?ilu z nas jak dobrze się w życiu powodziło nie myślała nawet o Bogu?wydaje mi się że duża większość,a ilu z nas zastanowiło się nad tym czy jak Jezus umierał za nas czy on się skarżył?czy on narzekał?tak jak my to robimy każdego dnia obwiniając wszystkich i wszystko w koło byle nie siebie,nie zastanawiamy się ile Bóg wycierpiał i poświęcił dla nas bo kogo to obchodzi w dzisiejszych czasach?w czasach gdzie pogoń jest za pieniędzmi i za bytem,ilu z nas przeszło koło biednego człowieka dając mu kromkę chleba i widziało w nim swojego blizniego?Czy Bóg nas też dzieli na słabszych i silniejszych?biednych i bogatych?dobrych czy złych?NIE ON NAS WSZYSTKICH KOCHA TAK SAMO BEZ WYJĄTKU BO JESTEŚMY JEGO DZIEĆMI.ale dla czego my Boga nie traktujemy jak własnego OJCA? DLACZEGO?

Pamiętajmy o BOGU…!!!

Cytat

Kiedy rano otworzyłam me oczy,
On w moje życie chętnie wkroczył.
On memu życiu dodaje kolorów różnych,
Pięknych, wesołych, radosnych, cudnych.

Kiedy słowa modlitwy przez usta przechodzą,
Kiedy myśli po toni morskiej brodzą,
Kiedy tylko z Nim spędzam chwile,
Wszystkie me smutki zostawiam w tyle.

Bóg bowiem cudowne życie nam daje,
Choć czasem zupełnie inaczej się zdaje.
On pamięta i czuwa nad nami,
Choćbyśmy czuli, że jesteśmy sami.

Kiedy tylko pozwolimy Mu mówić,
Kiedy tylko na wiarę damy się namówić,
Otworzymy swe serca na słowa pociechy,
On przebaczy, nawet te najgorsze grzechy.

Jeśli otwarci na Jego głos będziemy,
Nigdy w życiu sami, nie pozostaniemy…-iskierka-Pp

Bóg Ty i Ja..!!!

Cytat

Tylko Bóg może dać wiarę; jednak ty możesz dać świadectwo.
Tylko Bóg może dać nadzieję; jednak ty możesz pogłębić wiarę w sercach swoich braci.
Tylko Bóg może dać miłość; jednak ty możesz uczyć innych jak kochać.
Tylko Bóg może dać pokój; jak ty możesz zasiewać zgodę.
Tylko Bóg może dać siłę; jednak ty możesz pocieszyć kogoś wątpiącego.
Tylko Bóg może dać życie; jednak ty możesz go uczyć innych.
Tylko Bóg może dać światło; jednak ty możesz sprawić, by zajaśniało komuś w oczach.
Tylko Bóg jest życiem; jednak ty możesz wzbudzić w innych pragnienie.
Tylko Bóg może uczynić coś, co zdaje się niemożliwe; jednak ty możesz uczynić to, co możliwe.
Bóg jest samowystarczalny; podoba mu się jednak, gdy może na ciebie liczyć…!!!

Witam Was Moi Kochani Po Długiej Dwu Letniej Przerwie.!!!

 Witam was Kochani po długiej nie  obecności na starym blogu-iskierkiPp, ale powstał nowy i mam nadzieje że również was przyciągnie jak ten stary, że odnajdziemy się ze wszystkimi których gościłam na tamtym blogu. I że dołączą do nas nowi  czytelnicy którzy podzielą się swoimi problemami-postaramy się ich pozbyć wspólnie, rozwiązać i wspierać się nawzajem aby nikt nie odczuwał samotności że jest sam ze swoimi problemami,i nie może z nikim porozmawiać, bo po to powstał blog iskierkiPp-o czym możecie poczytać w starszych postach. Pod tytułem ;-)   O MEJ DUSZY-z 16.10.2010 roku ;-)  Jestem bardzo ciekawa jak potoczyły się wasze losy, jak poukładaliście sobie swoje życia, czy udało wam się dzięki Łasce Bożej wybrnąć z waszych problemów, smutków, załamań życiowych tyle opisywaliście że teraz zaczynam rozumieć ile straciliśmy przez te dwa lata kiedy mnie nie było, tyle wspólnych rozmów, uciekło nam w zapomnienie. Ale zgubiłam hasła do starego bloga, i nie mogłam na niego wchodzić, a nie myślałam że za tęsknie za tym co robiliśmy wspólnie i że założę nowego. lecz po długim zastanowieniu się i przemyśleniu jak na nowy blog zabrać choć cząstkę starego bloga, udało się i  tak o to znowu jestem dla was i z wami, i mam nadzieje że zostanę tu na długo że będziecie tego chcieli, razem możemy wszystko pokonać, zła nie będziemy się lękać bo Bóg będzie z nami i będzie nam Błogosławił w tym co wspólnie robiliśmy i w tym co zrobimy.!!! – iskierkaPp

Zaufaj iskierce nadziei.!!!Nie mogłam zapomnieć o tych co się wpisali na starym-BLOGU,zabieram was na nowy kochani.!!!

Opublikowano 9 października 2010 Autor:

 zlamane  o TO SKOPIOWANE WPISY LUDZI  Z KTÓRYMI POWSTAWAŁ PIERWSZY BLOG.!!! 2010/2011 rok -Wasza-iskierkaPp

  1. Miło mi gościć na tej stronce,bo jest dla ludzi smutnych i nie radzących sobie w życiu,szukałem właśnie czegoś takiego przez długi czas i cieszę się że trafiłem na tą stronkę,jestem załamany życiowo straciłem co kochałem i szanowałem wszystko mi zabrano,miłość i przyjażń,chodziłem z dziewczyną przez 5lat,i miałem przyjaciela z lat szkolnych dużo razem przeżyliśmy w sumie nasza przyjażń trwała około 8lat,i nagle w jednej sekundzie wszystko diabli wzieli i wszystko się zawaliło,wystarczyła mała urodzinowa imprezka na której zastałem moją ukochaną i najlepszego przyjaciela,razem w sypialni,załamałem się i straciłem sens życia,próbowałem nawet wtargnąć na swoje życie co skończyło się nie udaną próbą bo ocknołem się w szpitalu na intensywnej terapi,od tego czasu mineło parę miesięcy i czuje w sobie duży gniew i bunt do świata i życia,i wiem że muszę odejść bo wykańczam się od środka umieram,nie potrafie tak żyć chcę i muszę umrzeć.!

    •  ~ iskierkaPp 9 października 2010 o 18:05 odpowiedziała:

      Drogi smutasku,nie smuć się i nie traktuj życia jak zabawkę bo jedno ci tylko dano,oczywiście zgadzam się że zdrada ukochanej boli,a zdrada przyjaciela może jeszcze bardziej-wiem coś o tym,ale popatrz na życie i na to wszystko z innego punktu widzenia,gdyby twoja ukochana została twoją żoną i wtedy by cię zdradziła nie cierpiał byś bardziej?gdyby twoja rodzina się rozpadła nie kochała cię i to jest prawda,bo ten kto kocha nie rani,moim zdaniem musisz uwierzyć w siebie i dać głowę do góry bo na pewno jest gdzieś w świecie twoja druga połowa,która będzie cię kochać i szanować,czasem dobrze jak związki się rozpadają póki nie mamy rodzin,bo gdy są dzieci to problem z braku miłości jest o wiele wiele większy,głowa do góry zobaczysz będzie dobrze nie warto odbierać sobie życia dla miłości,bo życie jest za piękne,na pewno spotkasz swoją prawdziwą drugą połowę,trzeba tylko chcieć nie uciekaj od świata wyjdz mu na przeciw,a zobaczysz ile piękna w koło tego ci życzę iskierka Pp

  2. Droga iskierko,jeżeli możesz to potraktuj mój wpis poważnie i doradż mi jak możesz bo nikt nie chce mnie wysłuchać ani nie dać mi szansy,a ja przecież też mam prawo do drugiej życiowej szansy,pisałam kiedyś na innym blogu podobnym niby był dla ludzi smutnych,załamanych i nie szczęśliwych więc opisałam tam swoje problemy,i żałuje bardzo bo zostałam wyśmiana,nie potraktowano mojego problemu poważnie,i nazwano mnie wtedy cytuje:WYRZUTKIEM LUDZKOŚCI”.długo dochodziłam wtedy do siebie moi rodzice nawet ciągli mnie po psychiatrach bo zamknęłam się w sobie z powodu problemu i wyśmiania publicznego,ale postanowiłam spróbować jeszcze raz w końcu jestem anonimowa i poza moim środkiem sumieniem nikt mnie nie zna,przeglądając twoją stronę zauważyłam że można mówić o WIERZE,i RELIGI,bo o tym właśnie chcę porozmawiać,obecnie mam 26lat,gdy miałam lat 9,wstąpiłam do kościelnego huru,i dzieci MARII,uwielbiałam wyjazdy i pielgrzymki z naszym KSIĘDZEM,moja rodzina się z nim przyjażniła mama często zapraszała go na obiady,tata woził autem,bo nasz ks nie miał samochodu twierdził że wygody nie są jego powołaniem że Pan Jezus też żył skromnie,był po prostu BOGIEM w naszej parafii nie szło mu nic zarzucić chodzący ideał,otwarty nawet pozwolę sobie wspomnieć abyś zrozumiała mój problem o jednej bardzo ważnej rzeczy,wszyscy ks,chodzący po kolędzie biorą zebraną kasę do siebie a on rozdawał biednym,sama widzisz iskierko że to ideał,ale do czasu,lata mijały ks stał się już członkiem i przyjacielem rodziny,od dziecka przyzwyczaiłam się do jego obecności w naszym domu.Nie raz żartował że dobra będzie ze mnie zakonnica bo i dobre dziecko ze mnie jest,chodziłam do Kościoła regularnie,spowiedzi pierwsze piątki,różańce,drogi krzyżowe,niczego nie opuszczałam nie dlatego że musiałam chodzić ale dla tego że chciałam że czułam potrzebę w sobie,a teraz już od dwóch lat nie wiem jak wygląda kościół,gdzieś zagubiłam swoją drogę i wiarę w Boga,ks przenieśli do innej parafii już będzie ze 3lata,przyszedł nowy wredny zresztą,na jednej ze spowiedzi powiedział mi czy nie za często się spowiadam,moim zdaniem absurd jakiś bo mogę chodzić wedle swoich potrzeb przecież nawet dziennie,Więc wtedy postanowiłam się zbuntować rzuciłam kościół wiarę modlitwę wszystko,powiedziałam sobie że debila słuchać nie będę,ale tęsknie za kościołem brak mi czegoś w moim środku,czuje się dziwnie chcę wrócić i przeprosić Boga że zwątpiłam z powodu nie normalnego ks, ale nie wiem jak i od czego zacząć,bo na samą myśl że miałabym iść do niego i prosić o pomoc to odechciewa mi się życia,bo to dziwny człowiek,byłam nauczona od dziecka że ks,to są chodzące anioły takie jak ks MATEUSZ,jego poprzednik,a teraz się okazuje że to anioły ale w diabelskiej skórze choć zapewne nie wszyscy,wiem że to dziwny problem do wewnętrzny,ale i takie problemy nas dotykają do kogo się mamy w tedy zwrócić strach nas paraliżuje,teraz już wiesz czemu na tamtym forum jak opisałam to samo co tu nazwano mnie,wyrzutkiem ludzkości,może mieli rację może Bóg mnie nie kocha,może nie jestem jego dzieckiem skoro odeszłam i go sama gdzieś po drodze zgubiłam,jak możesz mi doradzić to proszę moja iskierko nadziei doradz mi…….

    • Droga ANULKO.masz rację twój wpis mnie trochę zaskoczył bo powinnaś przede wszystkim szukać moim zdaniem pomocy w Kościele,ale postaram się w miarę moich możliwości ci pomóc choć nigdy dotąd nikomu nie udzielałam porad w sprawie WIARY,więc i dla mnie jest to duże wyzwanie i może w jakiś sposób życiowy sprawdzian,czytałam twój wpis chyba z 6 razy bo chciałam zrozumieć twoje przesłanie i twój problem z którym się ze mną podzieliłaś,i nie rozumiem jednej rzeczy czy to że odeszłaś od kościoła dwa lata temu to naprawdę wiąże się z przyjściem nowego Kapłana do Parafii?,czy może raczej chodzi o ks,Mateusza i jego brakiem w Parafii i twoim życiu,bo widzisz moim zdaniem nie chodzimy do Kościoła dla ks,tylko dla Boga,choć oczywiście ma to duże znaczenie w jaki sposób dany Kapłan przedstawia nam wizerunek i Miłosierdzie Boga.Ciężko mi tu co kol wiek pisać jeżeli chodzi o twoją sprawę,bo nie jestem człowiekiem Kościoła i może nie będę umiała ci pomóc i będziesz nie zadowolona z mojej rady,zaskoczyło mnie to jak pisałaś że na innym forum cię wyśmiali,bez obaw tu cię nikt nie wyśmieje,nikt nie obgada,ale w miarę możliwości zostaniesz otoczona ciepłem,zrozumieniem,i z przyjacielską miłością jaką jest Pp,wracając do twojego problemu,próbowałaś może chodzić do innego Kościoła?choć wiem że zazwyczaj nie chętnie rezygnuję się z własnego Domu Bożego gdzie spędziło się całe swoje życie,to czasem człowiek woli zrezygnować bo zadaje sobie pytanie czemu to właśnie ja muszę odejść z tego Kościoła jak byłam i należałam tu pierwsza i wtedy dochodzi człowiek do wniosku że jak żle mu we własnym kościele to bez sensu uciekać do innego bo po co?i to jest złe myślenie bo nie powinniśmy uciekać z Kościoła nawet gdyby nie wiadomo co się działo zło trzeba dobrem zwalczać,skoro tamten ks,jest aż taki zły twoim zdaniem że postanowiłaś się zbuntować,ale zadałaś sobie pytanie że z powodu ks,ranisz,uciekasz i oddalasz się od kościoła?od Boga.Na pewno nie,bo w takich sytuacjach człowiek nie jest w stanie myśleć o drugim nawet o Bogu,ma w sercu i przed oczami nienawiść,żal smutek,i tym tropem podąża a to jest bardzo złe posunięcie,właśnie wtedy powinnaś ufać Bogu modlitwie,i pokazywać nawet temu nie dobremu ks,że Miłosierdzie Boże to coś więcej niż regułki,i znanie Pisma św,że to miłość i życzliwość do drugiego człowieka,pamiętaj że zło trzeba dobrem zwyciężać,może temu ks też jest ciężko w waszej parafii,skoro już od początku nie został zaakceptowany to ja wątpię żeby teraz był,bo jak ludzie na początku dadzą na kimś krzyżyk to ten krzyżyk się ciągnie za nim,daj mu szansę i wydaje mi się że właśnie z nim powinnaś porozmawiać o swoim problemie,poproś go o rozmowę daj mu szanse i miej wiarę,a może wszystko się odkręci ty pomożesz jemu,on tobie,jest taki piękny wiersz który napisał JERZY LIEBERT w książce NAZWAŁ NAS PRZYJACIÓŁMI ks,FRANCISZKA GRUDNIOK-UCZ SIĘ CZŁOWIEKA–Uczę się ciebie człowieku.Powoli się uczę,powoli.Od tego uczenia trudnego raduje się serce i boli.Uczę się ciebie i uczę,i wciąż cię jeszcze nie umiem-ale twe ranne wesele,twą troskę wieczorną rozumiem…Jan Paweł II,powiedział….Że Człowieka trzeba się uczyć.Droga do Boga prowadzi przez człowieka.Kto nie zna człowieka,ten też nie pozna Boga….Więc życzę ci abyś odnalazła siły i miłość Bożą do drugiego człowieka,żeby to co przed paroma laty zostało w topie uśpione czyli Wiara,została znowu powołana i pobudzona do tego stopnia abyś z radością na sercu przekraczała próg Domu Bożego,i żebyście doszli z ks do porozumienia,pamiętaj że Wiara czyni cuda,daj mu szansę tego ci życzę…- iskierka Pp

    • W twojej wypowiedzi tylko ta  jedna część zdania „przyszedł nowy wredny zresztą,na jednej ze spowiedzi powiedział mi czy nie za często się spowiadam,moim zdaniem absurd jakiś bo mogę chodzić wedle swoich potrzeb przecież nawet dziennie…”, dotyczy tak ważnej decyzji o odejściu od kościoła , od Boga. Przecież zastanów się i przeczytaj to kilka razy, czy znajdziesz w tym jakiś powód aby zrezygnować z bliskości Boga. Rada jaką ci dała Iskierka jest właściwa, musisz Ty i tylko Ty sama, tym razem też tak szybko jak wtedy podjąć zgoła inną decyzję. Pójść do spowiedzi. Pan da Ci siłę, wrócą dawne dobre relacje ( jeśli były dobre) i będziesz znów Jego dobrą, kochaną córeczką a On kochającym mimo wszystko Ojcem. Mnie też kiedyś ksiądz powiedział i kazał się zastanowić” czy nie za często się spowiadam, co mną kieruje, czy pracuje nad sobą , swoimi grzechami, czy czekam tylko na pomoc Bożą w postaci rozgrzeszenia, przebaczenia, bo to świadczyłoby o pójściu na łatwiznę, bez własnego wysiłku chciałabym być blisko Boga. Miłość, zawsze kosztuje! Chrystusa miłość do nas kosztowała śmierć na krzyżu ! Pomyśl o tym, pomyśl jeszcze raz co cię zabolało w księżowskich słowach. Ja zrozumiałam szybko. Praca uszlachetnia człowieka, zwłaszcza praca duchowa nad sobą. Życzę z całego serca wnikliwej analizy zaistniałej sytuacji. Bóg Cię kocham, więc i Ty pokochaj Jego. Pozdrawiam.

  3. Kochana iskierko,na wstępie dziękuje ci tak jak wszyscy moi poprzednicy za ten blog i tą stronkę poświęconą dla ludzi z problemami.Parę słów o mnie na początek,jestem samotną mamą trójki wspaniałych i kochanych dzieci,poza nimi świata nie widzę jestem w nich zakochana jak każda mama chyba,od 2lat wychowuje je sama rozstałam się z moim mężem z powodu alkoholu,bijatyk i ciągłych awantur w domu,nie raz uciekałam w środku nocy z dziećmi z domu do moich rodziców,którzy zawsze mnie przyjęli ciepło,ale moi rodzice już nie żyją i zostałam sama jak palec na świecie,nie mam już nikogo pomagali mi finansowo w trudnych chwilach życia,w tedy kiedy mój mąż przepijał pieniądze,postanowiłam się rozwieść z draniem,co zresztą skończyło się na ciężkim pobiciu i wylądowaniu w szpitalu oczywiście że to ja byłam ofiarą,postanowiłam wtedy zrobić po śmierci moich rodziców wszystko aby moje dzieci miały wszystko i nic im nie brakowało,alimentów wywalczyłam grosze na trójkę dzieci 1150zł,dzieci jednak kosztują ale życia bez nich sobie nie wyobrażam,dla tego zagubiłam się w życiu nigdy nie pracowałam bo nie skończyłam nawet podstawówki bo wyszłam za mąż,z początku moje życie było piękne,koleżanki mi zazdrościły męża i rodziny byłam szczęśliwa,ale mąż szybko popadł w nałóg kolegów i rozpił się,potem z czasem urosła w nim siła zła,jakom jest fizyczne i psychiczne znęcanie się nad rodziną,po rozstaniu z mężem i śmierci moich rodziców zaczęłam zarabiać na życie sobą,czyli stałam się kobietą ta telefon byle tylko nie narażać dzieci na biedę chciałam aby miały wszystko firmowe ciuchy,i aby nigdy nie miały do mnie żalu że inne dzieci coś mają a one nie,pracowałam i  pracuje tak już o koło roku,bo wiem że bez wykrztałcenia nie znajdę godnej i dobrze płatnej pracy,wiem to ale mimo to chcę żyć inaczej jestem skromną osobą wierzącą choć nie praktykującą,nie chodzę do kościoła ze wstydu,nie mogłabym spojrzeć Bogu w oczy,nie wiem bo jestem zagubiona i samotna nie mam motywacji na dziś i na jutro,nie wiem jak żyć jak skończyć z kobietą na telefon,są to szalone i łatwe pieniądze ale czuję się bardzo żle z tym i nie potrafie spojrzeć dzieciom w oczy boje się osądu ludzi i moich dzieci jak się dowiedzą i jak to wszystko wyjdzie na jaw,zabiorą mi je,a ja to robie dla nich aby miały wszystko chcę im wynagrodzić krzywdę i biedę którą miały w dzieciństwie,kocham ich nad życie ale chcesz też pomyśleć o sobie o swoim ja bo gdzieś to swoje ja zgubiłam,czuje się brudna i nie godna życia,wiem że jestem gorsza od innych i nie zasługuję nawet na wybaczenie i miłośerdzie boze,dlugo zastanawialam sie czy opisac swoj problem na blogu,czy napisac w mejlu do ciebie,ale jezeli inne dziewczyny ktore zarabiaja w ten sposob przeczytaja moja opowiesc to moze wyciagna konsekwencje z tego i pomoge sobie i innym zagubionym.Pomóż mi jak możesz proszę pilnie mi doradz bo jestem załamana gdzie i co mam ze sobą zrobić jak mam zyc do kogo isc i prosic o pomoc jak sie ujawnie to wszyscy mna wzgardzą znienawidzą i poślą do diabła,bo dla takich jak ja życie nie jest usłane różami.odpisz mi skoro jesteś iskierką nadziei.!!!-ZAGUBIONA I ZŁA

    • Moja droga.!!!!Moja droga,nie powinnaś nazywać siebie przegraną bo nikt z nas na taki tytuł nie zasługuje,nie ma wśród nas gorszych i lepszych,przegranych i wygranych,jesteśmy równi choć może dzielą nas ludzkie osiągnięcia,to że nie masz ukończonej szkoły podstawowej nie świadczy o tym że jesteś gorsza od innych ludzi,czytając twoje przesłanie w moją stronę pozwolę sobie przedstawić fragment z Pisma św,który mówi o kobiecie która zarabiała w podobny sposób na życie jak ty,wtedy kiedy inni chcieli ją obrzucić kamieniami,co zrobił wtedy Pan Jezus nie wzgardził nią wręcz przeciwnie stanął w jej obronie i powiedział kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień,i co się wtedy stało ludzie opuszczali ręce na których były kamienie gotowe bu rzucić w stronę kobiety,nikt się nie odważył bo nikt nie jest bez grzechu,ty,ja,i inni,mamy swoje grzechy i słabości,Pan Jezus jej wybaczył dał drugą szansę więc i ty ją masz musisz tylko uwierzyć w siebie,przedstawiam ci ten fragment dlaczego spytasz,dlatego abyś uwierzyła nie w swoje siły ale w siły Boga i jego Miłosierdzia,to że jesteś nie praktykująca też nie czyni cię gorszą od innych,nie jestem człowiekiem Kościoła więc może nie powinnam tego pisać ale prawda jest taka że ilu z nas chodzi regularnie do kościoła,siada w pierwszych ławkach modli się bardziej niż nie jeden Ks,ale czy robią to od serca czy na pokaz innym?no właśnie nie jedna zbłąkana owieczka ma silniejszą wiarę i poczucie zła w życiu niż ci co uchodzą za doskonałych katolików lub ludzi wierzących.Poleciłabym ci jedno wrócić i odszukać Boga w życiu,bo wydaje mi się że to że zarabiasz w taki a nie w inny sposób na życie nie jest kwestią wyboru,może a na pewno życie cię zmusiło i zagubiłaś się i swoją wartość,ale chcesz wrócić więc zacznij od Boga,polecam ci na początek pewną książkę abyś ją przeczytała jej tytuł to”JAK SIĘ SPOWIADAĆ”Ann M.S. LeBlanc-to autor książki.,nie twierdzę że nie potrafisz się spowiadać ale pomoże ci ona odszukać w sobie siły do powrotu na drogę Bożą,bo na pewno jak bym napisała skorzystaj teraz ze spowiedzi,to uciekłabyś od takiego rozwiązania,bo nie wiedziałabyś co i jak ,gdzie i do kogo,bo miałaś jak sama pisałaś długą przerwę,spotkałam się już z takim przypadkiem w życiu,więc gorąco ci polecam tą książkę,potem poszukanie kogoś takiego jak ks,nie od razu musisz iść do konfesjonału bo nie dasz rady,zalecam rozmowę w cztery oczy i przełamanie lodu musisz ufać wtedy w swoje i Boże siły,bo bez tego nie dasz rady,ale się rozpisałam na temat Kościoła…Jeżeli zaś chodzi o to abyś zerwała z tą pracą i łatwym zarobkiem to powiem otwarcie nie wiem co ci napisać,bo jeżeli czujesz naprawdę że chcesz zerwać z takim trybem życia,to musisz mieć kogoś kto cię złapie za rękę i pomoże przejść w tych trudnych chwilach,bo w pewnym stopniu wrócisz do biedy,nie oszukujmy się tak będzie,i pokusa będzie w tobie rosła,bo skoro chcesz zarobić na firmowe ubrania dla dzieci,to sama się z tym nie uporasz nie masz szans,musisz mieć wsparcie,i wiarę,ktoś kto nie sięgał w życiu po taki pieniądz nigdy ci nie doradzi,ale ja powiem ci jedno,pierwszy krok zadaj pytanie sobie czy naprawdę tego chcesz,?.DRUGI KROK PRZECZYTAJ TĄ KSIĄŻKĘ,trzeci krok zaufaj Bogu i poszukaj ks,nie koniecznie z twojej miejscowości lub parafii,może być z innej,na początek im dalej tym lepiej choć nie zawsze się to też w życiu sprawdza,będzie ci ciężko na początku,ale pamiętaj że wiara czyni cuda o ile jest szczera,prawdziwa,i głęboka,zachęcam do lektury PISMA ŚW,bo warto w takich chwilach czytać Pismo św-bo  pokusa będzie w tobie rosła,pamiętajmy że zło lubi się upominać o swoje,jest nawet napisane,tam gdzie wyczyści się mieszkanie z jednego demona,czyli-zła powraca ono silniejsze w postaci siedmiu,każdy z nas jest inny i każdy w coś wierzy ja wierze w Boga jego moc,choć sama błądzę ale wiary nie oddam,a ty w co wierzysz,musisz od tego zacząć tego ci życzę abyś odnalazła spokój,miłość i harmonie swojego wnętrza bo bez tego nie wygrasz,pamiętajmy że uroda mija,lata mijają,z wyglądu osądzać nas nie będą,ani z rzeczy które się dorobiliśmy w życiu,jak samochód,piękny dom,to są rzeczy potrzebne ale nie ważne po drugiej stronie życia, ale osąd otrzymamy względem naszej duszy,odszukaj swoją duszę i wiarę bo ją masz każdy z nas ma, jedni uśpioną czyli tak jak ty,wstrząśnij nią a zobaczysz że wiara czyni cuda,musisz chcieć,wierzyć i nie poddawać się w momentach kiedy zło zacznie się upominać o twoje sumienie,zaufaj wtedy modlitwie i pamiętaj to ona ma moc,zachęcam do różańca dziennego,tym bardziej że mamy pazdziernik miesiąc różańcowy,nie musisz iść do kościoła skoro czujesz się zbyt słaba,i nie myśl o tym że byłoby lepiej aby cię widziano-takie myślenie jest błędne,bo myślisz wtedy co powiedzą inni,a gdzie w tym wszystkim miejsce dla Boga?możesz modlić się w domu bo ważne że Bóg cię widzi i słyszy twoje oddanie i poświęcenie na modlitwie i na pokorze a nie ludzie,bo to nie oni cię będą oceniać z życia ale Bóg,tego ci życzę z głębi serca abyś odnalazła Boga a reszta sama się potoczy zaufaj nie mi,nie sobie,nie ludziom,ale BOGU.!!!

  4. Jestem 18latką mieszkająca w małej wiosce,choć gdy miałam 9lat sąd rodzinny pozbawił moich rodziców opieki nade mną i moim bratem,z powodu alkocholu i bijatyk,biedy brudu i zaniedbania,nie lubię pisać o moich rodzicach bo ich nienawidzę zniszczyli mi życie,nie dlatego że musiałam iść do domu dziecka bo było tam fajnie,i wspominam ten okres naprawde miło,mój problem polega na tym że jestem zamkniętą osobą z urazem wewnętrznym,zostałam molestowana w dziecinstwie przez ojca nie nawidze go zniszczyl mnie,teraz mam chlopaka i chcemy zalozyc rodzinę nie kochalismy sie jeszcze bo nie potrafie sie przelamac wstydze sie mu o tym powiedziec ale boje sie ze jak z nim nie bede sie kochac to odejdzie do innej,nie wiem do kogo sie zwrocic wstyd mi choc wiem ze bylam dzieckiem i nie winna jestem,ale czy ktos mi uwierzy w to?chce miec wlasny dom rodzine ale czuje sie brudna i bezwartościowa,nie potrafie i nie znosze byc dotykana i tulona przez innych nawet przez mojego chlopaka mimo iz kocham go nad zycie,może ty mi pomożesz iskierko-skrzywdzona

    • Moja droga BECIU,mogłam ci już wcześniej odpisać ale czytałam twój wpis kilka razy po to aby móc ci  pomóc tak jak na to zasługujesz,lub bynajmniej postarać się dobrze ci doradzić,to że czujesz się zniszczona i sponiewierana w życiu to przy takim urazie który cię dotknął jest normalne,że czujesz się oszukana i skrzywdzona nie tylko przez życie i los ale przez ludzi dla których powinnaś być  ważniejsza  niż co kol wiek w życiu,powinnaś czuć się bezpieczna i kochana we własnym domu,a tu okazuje się inaczej,zapewne bałaś się zasypiania we własnym łóżku,bałaś się być sam na sam z ojcem z osobą która powinna być wzorcem i pomocą w trudnych chwilach,mało tego dochodzi tu jeszcze alkohol i przemoc rodzinna,potem sąd i dom dziecka,współczuje ci naprawdę,ale trzeba coś z tym zrobić bo nie możesz żyć w ciągłym strachu i pod ciemnymi chmurami życia,obwiniając się za zło którego nie popełniłaś,w takich chwilach nie tylko czujemy się ofiarami ale przede wszystkim czujemy się winni tego co nas spotkało,zamykamy się wtedy we własnym świecie do którego nikogo nie wpuszczamy,a klucz do tego świata posiadamy tylko my i nikt więcej.Ale tak nie powinno być,aby ofiara czuła się winna za zło którego nie popełniła,a winowajca chodził z głową do góry i czuł się bez  karny,nie zasłużyłaś na taki tryb życia,moja kochana,zapewne jak wcześnie pisałam żyjesz we własnym zamkniętym świecie w którym czujesz się przegrana i nie wartościowa,moim zdaniem musisz z kimś porozmawiać otworzyć się,ale musisz też zdawać sobie sprawę z tego że jeżeli otworzysz się publicznie to może być ci jeszcze trudniej bo ta osoba która cię skrzywdziła a był to twój własny tata zasługuje na konsekwencje i karę swojego brutalnego i nie ludzkiego czynu,więc może lepiej by było gdybyś jednak porozmawiała ze swoim chłopakiem o tym,jeżeli mu ufasz kochasz go i chcecie razem zbudować własną przyszłość i rodzinę,to otwórz porozmawiaj i wytłumacz mu swoją krzywdę,obawę i nie pokój wewnętrzny,na pewno jeżeli cię kocha bez granicz nie otwarcie i szczerze to zrozumie i otoczy cię wsparciem,pomoże przez to przejść i zrozumie też to że nie mogłaś nie chciałaś i nie potrafiłaś się do niego zbliżyć,jeden ciężar ci z serca spadnie bo boisz się że cię zostawi jak nie będziecie fizycznie blisko siebie,myślę że szczera rozmowa z nim wiele wyjaśni i pomoże waszemu związku.Potem jednak powinnaś zasięgnąć wyższej i prawnej rady,może psychologa,bo powinnaś pozbyć się tej blokady i tego strachu,które nosisz w sobie od dziecka,wyzbyć się całkowicie ciemnej strony życia i dostrzec piękno i światło otaczające cie wkoło,ale dopóki nie będziesz walczyć ze strachem nigdy piękna w życiu nie będziesz dostrzegać obojętnie jak by ci je inni przekazywali życie dla ciebie będzie szare,zaufaj mi bo ja też coś podobnego miałam,kiedyś nawet przed przyjacielem zaczęłam mówić o dzieciństwie ale nigdy nie miałam odwagi skończyć,i teraz żałuję,więc wyzbądz się strachu bo to jest klucz do twojego szczęścia,jeżeli jesteś osobą wierzącą,to zalecam i zachęcam do modlitwy głębokiej otwartej i szczerej zbuduj ją na otwartym sercu z pełnią zaufania i wiary wobec siebie swoich sił a przede wszystkim wobec sił Boga,otwórz się i zaufaj swojemu sercu,a i usta same będą mówiły,pamiętaj że czysta i szczera wiara czyni i robi cuda tego ci życzę otwarcia na świat i ludzi,Pokonania mroku i zła,zło trzeba dobrem zwyciężać więc musisz odszukać je w sobie póki jeszcze nie jest za pózno,na lepsze jutro-powodzenia i Ufaj bo to najlepsze lekarstwo na życiowy ból.Dodam jeszcze tylko coś z Pisma św na odwagę,Miłość nie przyjaciół.Oto trudny problem,który postawił przed nami Chrystus.MIŁUJCIE WASZYCH NIE PRZYJACIÓŁ I MÓDLCIE SIĘ ZA TYCH,KTÓRZY WAS PRZEŚLADUJĄ.[Mt.5,44].Pozdrawiam i życzę wszystkiego naj naj lepszego,obyś wygrała tą walkę i odszukała swoje zagubione JA.!!! iskierkaPp

  5. Gdyby ktoś ci iskierko napisał,że jest złodziejem który całe życie kradł ale żałuje tego to co byś mu napisała.?????????????????????????

    • — ZŁODZIEJASZKU-pytasz-Co bym napisała??? NIC,bo zamiast pisać to namawiałabym aby ten ktoś przestał kraść bo nie jest ładnie przygarniać sobie czyjeś własności,nie wiem o jakiej kradzieży mowa i o jakich rzeczach mówimy,ale to nie aż takie istotne,pomyśl sobie jak ty byś się czuł gdyby tobie coś zabrano coś na co byś ciężko pracował a potem by ci to ukradziono,jak byś się czuł czy było by ci miło,czy smutno,Albo ujmę to inaczej a ty sam uderz się we własną pierś i sumienie,i wyciąg konsekwencje czynu…{GRZECH TO ŚMIERĆ SUMIENIA},SZCZĘŚLIWY jest człowiek który ma poczucie grzechu,świadomość dobra i zła moralnego.w dobrej sytuacji jest chory,któremu ból zaraz od początku sygnalizuje zagrożenie jego zdrowia i życia,bo natychmiast udaje się do lekarza po pomoc.Najniebezpieczniejsze są choroby UTAJONE,bezbolesne,wskutek tego lekceważone,nie leczone kończą się one zwykle tragicznie.Niestety te ostatnie zagrażają nam i dzisiejszemu człowiekowi w dziedzinie DUCHA,ale to już nie choroba- to śmierć własnego SUMIENIA,bo gdy umiera w człowieku sumienie,wtedy też zamiera w człowieku to,co stanowi jego istotę,Na taki temat wypowiedział się kiedyś OJCIEC ŚW,JAN PAWEŁ II..—-Człowiekowi współczesnemu grozi duchowa znieczulica.A nawet śmierć sumienia,Śmierć sumienia jest czymś głębszym od grzechu,A jest tyle czynników które składają się dzisiaj na zabijanie sumienia ludzi naszych czasów……!!!!!!!! Ano właśnie tego ci życzę obyś nie popadł w znieczulice własnego sumienia,i aby się odezwało w tobie jak najprędzej,bo nie jest trudno kogoś okraść,przygarnąć jego miano,gorzej jest się do tego przyznać,sam odszukaj odpowiedzi w tym co ci napisałam ale otwórz na nią serce i sumienie,bo gołym okiem jej nie dostrzeżesz,a umysłem nie doczytasz jej,musisz otworzyć serce i zagłębić się we własnym sumieniu,tego ci życzę,czystości serca i sumienia.!!!!

    • Złodziejaszku, ja Ci również odpowiem – miłość i miłosierdzie Stwórcy są nieskończone, wystarczy chcieć podążać prawą ścieżką życia, naprawić swoje błędy i wyrazić szczerą skruchę z mocnym postanowieniem, że nie wrócisz do tych haniebnych czynów. Iskierka ma dużo racji. Ja tylko dopowiem, że aby mieć czyste sumienie i móc wrócić na łono Kościoła, musiałbyś oddać ludziom to, co im odebrałeś, nawet w sposób zawoalowany, ale jednak należy to zrobić, a jeśli nie ma we wszystkich przypadkach takiej możliwości, wówczas oddaje się równowartość skradzionych rzeczy zazwyczaj na jakiś dobry cel, Kościół itp. Tu jednak należałoby już porozmawiać z Księdzem, bo to on ostatecznie decyduje o pokucie.Najcięższy jest pierwszy krok. Jeśli jeden wniesie w twoje serce choć odrobinę satysfakcji, spokoju i radości, każdy następny będzie już coraz łatwieszy.Niech Bóg i na Ciebie zwróci swoje oblicze, i pomoże Ci odnaleźć właściwą drogę.Pozdrawiam.

  6. Droga iskierko,pomagasz innym to może i mi poradzisz,mam 37lat,i od 10lat jestem nie praktykującą osobą przestałam chodzić do kościoła gdy zmarło moje dziecko,zaczełam obwiniać BOGA za to zdarzenie bo wierzyłam że jak by chciał to uzdrowił by mojego syna,ale po latach wstydzę się iśc do kosciola spowiedzi i w ogóle,tesknie czas zagoil rany,a ja nie mam nic,stracilam syna wiare wszystko co bylo ważne a raczej powinno byc ważne dla mnie,wstyd mi przed Bogiem,sobą,nie mam odwagi podejść do żadnego ksiedza boje sie potepienia przez nich-Ilona

    • Ilono, jak zauważyłam nie dostałaś odpowiedzi od Iskierki (chyba ,że przez SKYPE ) więc pozwól, ( jeśli u jeszcze zajrzysz) że powiem Ci abyś nie zwlekała ze spowiedzią. Mówię to z doświadczenia swojego męża, który 24lata nie był u Sakramentu Pokuty. „Im głębiej w las, tym więcej drzew”, mówi przysłowie i wierz mi, to jest prawda, im dłużej będziesz zwlekać, zagubisz się w gąszczu drzew i krzaków, nie zobaczysz światła, mrok i ciemność pochłoną Cię. Uciekaj z lasu, gdzie wilki i dziki zwierz czyha. Zdobądź się na odwagę, pokonaj strach przed człowiekiem, bo w rzeczywistości to człowiek wybrany  przez Boga i otwórz swe serce przed Bogiem. Pamiętaj, że szatan jest blisko i ten strach pochodzi od niego. Pokonaj go, przez modlitwę serca. Jeśli od października nie rozwiązałaś sprawy sumienia, to zapisz się na zamknięte rekolekcje, gdzie chociaż przez 3 dni odetniesz się od świata i pomyślisz o sobie, na modlitwie odnajdziesz spokój i odwagę zrzucenia z siebie jarzma grzechu.Jeśli nie masz możliwości wyrwać się z domu, to wybierz się do Sanktuarium lub do klasztoru w którym posługują Zakonnicy i poproś o rozmowę, poproś o spowiedź. Błagam, nie odkładaj tej decyzji na potem, na dogodniejszy czas, zrób to niezwłocznie, ratuj swoją duszę, by szatan nie unicestwił całkowicie Twoich zamiarów, twojego poruszenia serca, bo ono jest, jeśli o tym piszesz. Otaczam Cię swoją modlitwą.

    • Droga Ilonko.Zbyt często takie wnioski ludzi są błędnym myśleniem. Kapłani pomagają i często udzielają rad rodzicom, którzy muszą się pogodzić z nieuchronnym odejściem ich maleństwa. Jest to bardzo bolesne doświadczenie i ciężko pogodzić się z takim, a nie innym zamiarem Pana, ale niejednokrotnie też głęboka wiara i modlitwa, jeśli nie pozwala zwrócić choremu utraconego zdrowia, to przynajmniej pozwala na pogodzenie się z nieuchronnym. Życie człowieka jest kruche, jesteśmy zwykłymi śmiertelnikami, i nigdy nie wiemy do końca, co jest zamierzeniem Stwórcy. Pomyśl, że Twoje dziecię jest teraz szczęśliwe w niebie, otoczone miłością i radością, jakiej nie da się porównać z żadnym ziemskim uczuciem. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe, ale czas żałoby jest też czasem kontemplacji i modlitwy, która powinna płynąć ze szczerego serca.  Moc modlitwy jest uzależniona od tego, jak głęboko wierzysz w Najwyższego. Niekoniecznie musi być formułką wyklepywaną na pamięć z modlitewnika, bo prawdziwie oczyszczającą i przynoszącą spokój duszy jest wtedy, gdy zawierzysz i oddasz się całkowicie pod opiekę woli Stwórcy. Najgorsze są pierwsze miesiące po stracie bliskiej osoby, wówczas też wzrasta kilkakrotnie ryzyko zawału serca, dlatego ważne jest abyś ten czas spędzała często wśród osób Tobie bliskich, a także wszystkich, którzy wyciągają do Ciebie pomocną dłoń. Zamykanie się w sobie i obwinianie Boga za całe zło, tylko pogłebi żal i depresję. Żadna kochająca matka nie jest w stanie się pogodzić natychmiast z faktem utraty dziecka, a jednak wiele z nich nie traci wiary i nadziei, podnosi się po ciężkiej próbie, jaką jest życie i wierzy w to, że będzie lepiej. Życzę Ci więc, abyś i Ty znalazła wiarę i siłę, by podnieść to ciężkie brzemię. I pamiętaj, że nikt nas nie zostawia w biedzie samym sobie, istnieje wiele różnych stowarzyszeń przyparafialnych, które starają się pomagać takim osobom jak Ty i wspomagać je, by odnalazły siebie i swoje szczęście. Często są też organizowane spotkania, prowadzone przez siostry zakonne, którym możesz przedstawić swój problem i poprosić je o osobistą rozmowę z księdzem oraz spowiedź, która nie musi się odbywać koniecznie przy konfesjonale.Pozdrawiam.Niech Cię Bóg ma w swojej opiece, okaże Ci swoją nieskończoną miłość i miłosierdzie. Tego ci z całego serca życzę.

  7. Kochana iskierkoPp,powiec kim jesteś.?? jak masz odwage,jestes osoba kosciola,zakonnica,ksiedzem,czytam to wszystko i ciekawa jestem twojej osoby,wiadomo ze w necie każdy może być nawet Bogiem… jak chce w przenosni,ale od ciebie tyle bije dobra,milosci,wiary,ze az sciska w sercu i czlowiek chce sie naprawic odpisz jak mozesz i napisz o sobie choc troche,pozdrawiam KASIA

    • Kochana KASIU,kim jestem,zadałaś pytanie chyba jedno z najtrudniejszych tutaj zadanych, lub w moim mejlu gdzie możecie do mnie pisać…otóż doradzać komuś jest o wiele łatwiej niż pisać i wypowiadać się o sobie…ale powiem ci kim jestem,bo nie jestem żadną siostrą ZAKONNĄ,ani KSIĘDZEM,ani nikim z KOŚCIOŁA,zresztą kiedyś już to było tu przerabiane w jednej wypowiedzi,JESTEM osobą mającą 30lat,tylko 30 lat,a może aż tyle,zależy z której strony patrze na swoje życie..mam za sobą wiele przeżyć,komuś się wyda wiele co to oznacza wiele dla osoby mającej 30lat,niestety czasem to znaczy aż za wiele..matka,żona nie szczęśliwa borykająca się z problemami dnia codziennego,samotna,bez przyjaciół mająca jednego z pośród wszystkich który odszedł bez pożegnania który był i jest nadal w mym sercu,mówiąc szczerze to on był moją iskierką Pp-tak go nazywałam iskierkePp,był niesamowicie,wspaniałym,dobrym,szlachetnym i bardzo wyjątkowym człowiekiem,odszedł zostawiając mnie tu samą bez pożegnania,nie mam mu za złe tego dla tego że był kimś dla mnie wyjątkowym,łączyła nas tylko i tylko przyjazń,ktoś by powiedział że przyjazń między kobietą a mężczyzną jest nie możliwa,otóż myli się,istnieje coś takiego,kiedyś miałam problemy ze szatanizmem upadłam w życiu sekta robiła ze mną co chciała,biła,poniżała,szantażowała,wszystko działo się po latach,jak miałam rodzine,dom dzieci,w tedy oni przypomnieli sobie o mnie,i zaczoł się koszmar,pierw spotkania,potem,wymuszenia,bicia,poniewierka,szantarze,wszystko na raz,zawalił się mój świat,mając męża z którym nie miałam wspólnego języka,nic nas nie łączyło po za dziećmi,bo od dawna nasz związek przestał istnieć,zastanawiam się czy kiedyś istniał,bo nie chce zrzucać winny tylko na męża bo każdy z nas ma winę na sercu,ale początek był inny niż środek a potem rozpad małżeństwa..wszystko nagle runeło wtedy…alkochol,awantury,szarpanina,wyzwiska..jedno nakładało się na drugie, poniewierka. Szukałam pomocy i ukojenia w modlitwach, w Kościele przed Naj Świętszym Sakramentem. Dzieciństwo też miałam ciężkie,mama w szpitalach non stop leżała ja w domu z ojcem alkocholikiem, pamiętam małą dziewczynkę z tamtych lat małą zresztą miałam za ledwie 10lat,która tak wiele uwagi poświęcała na modlitwę, i na długie rozmowy z Bogiem tylko z Bogiem nie z ludzmi bo nigdy przyjaciół nie szukałam, byłam osobom zamkniętą w sobie, ale w życiu dorosłym gdzieś się zagubiłam, pamiętam też że za tapczanikiem w swoim pokoju miałam taboret stary już na nim białą serwetke na niej krzyż i Biblie w obrazkach dla naj młodszych,w miękiej fioletowej okładce różaniec do dziś wciąż go noszę,może teraz jest inny ale wciąż mam go w kieszeni nie wychodze z domu bez różańca,moje życie moja osoba jest tajemnicą i dla innych i dla mnie samej,więc powstał blog TEN BLOG nie po to abym ja doradzała wam ale po to aby każdy z nas poznał wartości swojego JA,czuł się kochany bezpieczny i potrzebny,bo czasem nie warto nazywać siebie przyjacielem,jak przyjazni nie można być pewnym i jej dać….tyle KASIU  o mnie bo moge się rozpisać na 5stron,a i tak mało kto zrozumie,wspierajmy się,uczmy jeden drugiego w życiu,a bedzie dobrze,stawiajmy BOGA zawsze na 1 miejscu bo tylko on miłościwy jedyny i kochany,ten który nigdy nie zawodzi nie zdradza,nie bije,nie krzywdzi,ale ten który kocha i to bardzo mocno kocha,nie trzeba  być świętym,ani praktykującym katolikiem,żeby doznać i zaufać PANU,on jest moją radością,podporą w dniu dzisiejszym….PAN JEZUS POWIEDIAŁ DZBŁO WIDZISZ W OKU BRATA SWEGO.?? A W SWOIM BELKI NIE WIDZISZ.więc są słowa PANA JEZUSA które warto przemyśleć i nie trzeba być świętym i praktykującym bo tu na ziemi oceniają nas ludzie,a mi nie zależy na opini ludzi ale na bliskim kątakcie ze samym BOGIEM…!!! a tak na marginesie to tylko on mój przyjaciel moja iskierkaPp tak go nazywałam i dla niego stworzyłam ten blog,aby oddać potrzebującym to co ja od niego dostałam,ciepło,zrozumienie,oparcie,serce…to on mi pomógł przejść przez tą ciężką i straszną drogę  on tylko on –  iskierkaPp

KSIĘGA GOŚCI.!!!-przeniesiona ze starego-BLOGA.!!! 2010/2011 rok

 

  1. odwiedziłam tą stronkę i bardzo mi się podoba,na pewno tu jeszcze wrócę iskierko Pp-pozdrawiam ANET

  2. Samotny to może jestem z wyboru Ale moją samotność zapełnia ON JEZUS  SWOJĄ OSOBOWOSCIĄ Pozdrawiam ciepło Ciebie Iskierko

  3. Miło mi was tu wszystkich gościć,nie było mnie jakiś czas,ale już wróciłam,i porozmawiam z wszystkimi,jeny tylu was napisało i tu na blogu i na mój mejl,ale odpowiem i odpisze wam wszystkim,bo ciesze sie ze tylu was jest,pozdrawiam i mocne uściski dla wszystkich zostawiam…

    ~ Samotny KAZIU 4 lipca 2011 o 10:59 napisał:
  4. ISKIERKO… witaj pozdrawiam cie gorąco fajny i ludzki twój blog,podoba mi sie strasznie,pozdrawiam cię gorąco niech PAN CI BŁOGOSŁAWI–KAZIK…

WASZE WPISY ZE STAREGO BLOGA.!!! 2010/2011 rok

Opublikowano 27 października 2013 Autor:

  1. Pięknie,bardzo pięknie to ujęłaś iskierko,tak prawdziwie i zapałem serca,czuć w tych słowach dobroć wydobywającą się z twego serca,musisz być wspaniałym i dobrym człowiekiem,w dzisiejszych czasach mało kto mówi o BOGU,a od ciebie bije i płynie pozytywna energia,na pewno nie jednemu pomożesz i wskażesz drogę do BOGA,tego ci życzę samych dobrych i miłych chwil w życiu,oby cię nigdy nikt nie zranił.!!! pozdrawiam cię cieplutko,i rozszerzaj ten profil bo jest ciekawy,wspaniały i wart wszelkiej uwagi,nie jeden powinien się zagłębić w twoje serce tego ci życzę,–NIUSIA334

  2. Zgadzam się z Niusią, pięknie opisałaś swoje odczucia, więc i mi jest je miło przeczytać, Iskierko. Bije od nich spokój, miłość i głęboka wiara w to, co powinno stanowić sens naszego życia. Życzę Ci, aby Bóg zawsze prowadził Cię tą ścieżką – nie zawsze łatwą, ale niezapomnianą, bezcenną, bo w swej nieskończoności piękną…:-)Serdecznie pozdrawiam.

Zaufaj iskierce nadziei.!!!

Dziękuje za zaufanie.

Opublikowano 9 października 2010 Autor:

Dziękuje tym którzy odważyli się napisać i zaufali mi jako-iskierce Pp,dużo z was nie chce pisać publicznie więc zachęcam do skorzystania z mojego mejla na który możecie pisać…iskierkaPp@onet.pl…napewno odpiszę i w miarę moich możliwości pomogę,dziękuje że pierwsze osoby przełamały lody mojej stronki…iskierka Pp

          
Opublikowano 9 października 2010 Autor: iskierkaPp

 zlamane Jeśli chcesz z kimś podzielić się swoimi refleksjami, i problemami na temat  swojego życia, to zapraszam na mój blog, zapewniam miłą i przyjazną atmosferę, oraz wsparcie w trudnych chwilach życiowych.Jestem Pp po prostu Przyjaciel od serca na ciężkie chwile.!!! Wasza-iskierkaPp

 

O MEJ DUSZY.!!!

Opublikowano 16 października 2010 Autor:

     Ktoś mnie zapytał czemu tak dużo mówię i wspominam wypowiedziach o BOGU,otóż moje życie zawsze było jak wielka tajemna i zamknięta księga do którego nikogo z zewnątrz nie dopuszczałam,czasem nawet ja sama nie rozumiałam siebie,więc wiedziałam że nie mogę oczekiwać tego od innych,nawet od przyjaciela,opisanie życia jest trudne nawet na internecie,mimo że jesteś anonimowy, to trzeba wejść znowu do świata gdzie wszystko się pozamykało,i zapomniało,gdzie przeszłość boli,choć gdy nosi się blizny z przeszłości na ciele i duchu to nie do końca się zapomina.
Dużo mogę opowiadać o tym, jak Pan Bóg wkraczał w moje życie, jak je ukierunkowywał, jak mi pomagał i jak uczył…

Zbyt dużo było w moim życiu takich sytuacji /chwil/, gdy czułam, że to co się dzieje to nie jest przypadek, lecz ręka Boga. Wiele razy zdarzało się  też, że mając jakiś problem, szukając wyjścia z trudnej sytuacji otwierałam Pismo Święte i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu odczytywałam w Nim słowa otuchy, a nawet sugestie jak rozwiązać to co mnie nurtuje…

Bardzo chciałabym, pięknie i głęboko dać odczuć Wam to, co ja czułam, ale nie wszystko da się ująć w słowa…Liczę na Bożą pomoc także tutaj – na tych stronicach, że odpowiem tak jak na to zasługujecie i oczekujecie we waszych listach, chcę pomagać.bo tak czuję w sercu, a nie dla tego że tak trzeba, czasem aby odszukać swoje miejsce warto wyciszyć się i posłuchać co podpowiada nam własne wnętrze, własna dusza.

Uczę się też od was nie tylko wy ode mnie, ja uczę się słuchania drugiego człowieka, i jego życiowego bólu, choć każdy z nas nosi negatywne uszczerbki na swoim sumieniu nie ma ludzi doskonałych, kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień, powiedział p.JEZUS-ja go nie rzucę w stronę blizniego a ty??rzucisz??!!!!-wasza-iskierkaPp